Gwiazdy polskiej sztangi – odc. 1

1. Waldemar Baszanowski Prezydentem Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów (European Weightlifting Federation)
baszanowski02

63-letni Waldemar Baszanowski 13-go kwietnia 1999r., na kongresie Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów (EWF), który poprzedził Mistrzostwa Europy został wybrany w La Corunie na prezydenta Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów (EWF). Baszanowski jest drugim Polakiem, który będzie pełnił tą funkcję. Pierwszym był obecny prezes PZPC Janusz Przedpełski piastujący to stanowisko w latach 1969 – 1983. W przeddzień rozgrywających się w La Corunie Mistrzostw Europy zjawili się przedstawiciele 39 krajów z 47, jakie do niej należą. Waldemar Baszanowski otrzymał 32 glosy. 7 padło na jedynego kontrkandydata, Niemca Herberta Ehbara – dotychczasowego wiceprezydenta federacji.”Waldemar Baszanowski, dwukrotny mistrz olimpijski, pięciokrotny mistrz Świata i sześciokrotny mistrz Europy to był symbol wszystkiego co najlepsze w polskim sporcie. To był dla nas niedościgły wzór. Od niego uczyliśmy się jak należy pracować i jak posiąść sztukę zwyciężania.” – powiedział inny z wielkich mistrzów sztangi, Zygmunt Smalcerz.Faktycznie Baszanowski umiał zwyciężać, jak mało kto, choć zdarzały mu się również porażki. Na swoje czwarte igrzyska olimpijskie do Monachium (1972) jechał jako murowany kandydat do złotego medalu. Był w lepszej formie niż w Tokio i Meksyku, gdzie stawał na najwyższym stopniu podium. Niestety, forma uciekła w ostatniej chwili. Baszanowski zajął czwarte miejsce. Pięciokrotnie zdobywał srebrne medale na mistrzostwach Świata, trzykrotnie na mistrzostwach Europy. To, co dla wielu sportowców było niedościgłym marzeniem, dla niego było porażką.W 1969 roku został najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. 25 razy bił rekordy Świata, w rwaniu, podrzucie i trójboju. Dziewięć razy był mistrzem Polski, broniąc barw AZS AWF Warszawa. Karierę sportową zakończył w 1972 roku. Ćwierć wieku później, w klasyfikacji pisma „World Weightlifting”, uznano go za trzeciego sztangistę wszech czasów. Wyprzedzili go tylko Naim Suleymanoglu (Turcja) oraz Węgier Imre Foeldi.
ewf
Czy taki człowiek mógł przegrać wybory w La Corunie, gdzie 14-go kwietnia 1999r. rozpoczęły się Mistrzostwa Europy w Podnoszeniu Ciężarów? Raczej nie. Rywale, Herbert Ehbar z Niemiec i Włoch Marcello Coratti, nie liczyli się w tej rywalizacji, a dotychczasowy prezydent, Anglik Wally Holland, zrezygnował ze względów zdrowotnych.Waldemar Baszanowski, który przez wiele lat po zakończeniu kariery sportowej był trenerem, wykładał w warszawskiej AWF i szkolił kadrę Indonezji, dość późno zdecydował się na karierę działacza. W grudniu 1996 roku został członkiem Egzekutywy Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Od 13 kwietnia 1999 roku jest już prezydentem EWF. Szef Wyszkolenia PZPC zrobił kolejny znaczący krok w swoim życiu. Teraz stoją przed nim kolejne wyzwania. „Gdybym został prezydentem EWF, natychmiast starałbym się podpisać umowę z którąś ze stacji telewizyjnych na przekazywanie relacji z największych zawodów” – mówił przed wyjazdem do Hiszpanii. „Bez promocji w telewizji i prasie nie utrzyma się żadna dyscyplina sportu. Ciężary również nie. Dlatego trzeba o nie walczyć” – uważa Waldemar Baszanowski.
Krótka biografia nowego Prezydenta EWF
baszanowski01
Waldemar Baszanowski urodził się 15 sierpnia 1935 roku w Grudziądzu. Jest absolwentem warszawskiej AWF, jej pracownikiem naukowym i trenerem. W czasie swojej piętnastoletniej kariery sportowej bronił barw AZS AWF Warszawa. Cztery razy startował w igrzyskach olimpijskich (1960, 1964, 1968 i 1972). Dwukrotnie – 1964 i 1968 – zdobył zloty medal w trójboju, który w tym czasie składał się z rwania, wyciskania i podrzutu. Pięciokrotny mistrz (1961, 1964, 1965, 1968, 1969) i pięciokrotny wicemistrz świata (1962, 1963, 1966, 1970, 1971). W mistrzostwach Europy sześciokrotnie zdobył zloty medal (1961, 1965, 1968, 1969, 1970, 1971) oraz trzykrotnie srebrny (1962, 1963, 1966). W plebiscycie „Przeglądu Sportowego” został wybrany najlepszym sportowcem Polski 1969 roku. 25 razy bil rekordy świata w rwaniu, podrzucie i trójboju oraz 61 razy rekordy kraju. Dziewięć razy był mistrzem Polski. Jego rekordy życiowe wynoszą – 145 kg (wyciskanie), 137.5 (rwanie), 175 (podrzut) oraz 450 (trójbój). Przez cały czas startował w wadze lekkiej (67.5 kg, obecnie wazy 71 kg). Karierę sportową zakończył po igrzyskach olimpijskich w Monachium.
Wywiad z nowo wybranym Prezydentem EWF – Waldemarem Baszanowskim
Wywiad ten ukazał się 15.04.1999r. w rzecz
Czy już ochłonął pan po wyborze na prezydenta Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów? Pana zwycięstwo było miażdżące, tak jak kiedyś, gdy wygrywał pan na pomoście…
Zdążyłem się już oswoić z myślą, że jestem prezydentem. Nie ukrywam, że to wielkie przeżycie i związane z tym wzruszenie. Wiem też, że czeka mnie teraz znacznie więcej pracy niż dotychczas.
Jak wyglądały wybory. Miał pan dwóch konkurentów, z których jeden w ostatniej chwili zrezygnował z walki…
Włoch Marcello Zoratti wycofał się z rywalizacji w ostatniej chwili. Poprosił też swój elektorat, by głosował na mnie. Nie ukrywam, że był to miły gest. Jedynym moim konkurentem był więc Niemiec Herbert Ehrbar.
Spodziewał się pan zwycięstwa?
Byłem spokojny, ale nie liczyłem, że wygram tak wysoko, 32:7.
baszanowski03
Pamiętam, że przed laty, gdy rozmawialiśmy o ciężarach i pańskiej karierze, mówił pan, że nie interesuje pana rola działacza. Dziś jest pan prezydentem EWF.
Dość długo dojrzewałem do tych decyzji. Proszę mi wierzyć, że nie było mi łatwo się zdecydować. Byłem przecież trenerem, zajmowałem się pracą naukową na warszawskiej AWF.
Czy fakt, że był pan jednym z najwybitniejszych zawodników w historii podnoszenia ciężarów, pomógł panu również w wygraniu wyborów w La Corunie?
Z pewnością tak. Niewielu byłych mistrzów decyduje się na karierę działacza. Szkoda, bo ich wiedza i doświadczenie wyniesione ze sportu są nieocenione. Nie ukrywam, że do kandydowania namawiało mnie wiele osób, między innymi sekretarz generalny IWF (Światowa Federacja Podnoszenia Ciężarów), Węgier Tamas Ajan.
Biuro Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów mieści się w San Marino. Czy to oznacza, że teraz znacznie częściej będzie pan tam gościł?
Oczywiście. Do zrobienia jest wiele rzeczy. Czeka nas praca nad uproszczeniem przepisów, chcemy lepiej współdziałać z mediami, dążyć do zwycięstwa w walce z dopingiem. To jest przecież największa bolączka współczesnego sportu.
W La Corunie po raz pierwszy kobiety i mężczyźni będą rywalizować na dwóch pomostach jednocześnie. Czemu ma to służyć?
Skróceniu imprez. Chciałbym jednak od razu dodać, że na dwóch pomostach rywalizować będą tylko zawodnicy z grup B i C. Najlepsi (grupa A) będą dźwigać na jednym pomoście.
Wielu zawodników próbuje oszukiwać. Podaje zawyżone rezultaty, by znaleźć się wśród najlepszych, czyli w grupie A.
Na pewno będziemy z tym walczyć. Mówiliśmy o tym już podczas ostatnich mistrzostw Świata w Lahti. Teraz trzeba wprowadzić odpowiednie przepisy.
Rozpoczęły się mistrzostwa Europy w La Corunie. Przed laty, w 1969 roku, gdy prezydentem EWF został wciąż panujący prezes PZPC Janusz Przedpełski, pan ustanowił cztery rekordy świata. Kto wie, może w La Corunie Polacy w podobny sposób uczczą pański wybór na to stanowisko.
Nie miałbym nic przeciwko temu. Co więcej, po cichu na to liczę.

Dodaj komentarz