Gwiazdy polskiej sztangi – odc. 2

2. Jan BOCHENEK
Urodzony: 20 września 1931 r. w Wołczkowie k/Stanisławowa
Wykształcenie: średnie ppłk WP
Klub: Legia Warszawa
Wzrost: 176 cm.Waga: 83 kg.

Dwukrotny uczestnik IO. Brązowy medalista z Rzymu (1960) w wadze półciężkiej (420 kg). W Melbourne (1956) w wadze średniej zajął 4 miejsce z wynikiem 382,5 kg. Jeden z prekursorów międzynarodowych sukcesów polskiej sztangi. Zaczął od gier zespołowych. Wybitnie pracowity, o zmyśle analitycznym, umiał podpatrywać mistrzów a spostrzeżenia wcielał w życie. Dwukrotny brązowy medalista mistrzostw świata (1957 i 1959). Wicemistrz Europy (1959), dwukrotnie plasował się na trzecim miejscu (1956 i 1957). Pięciokrotny mistrz Polski , wielokrotny rekordzista kraju (20).

3. Andrzej COFALIK
cofalik01
Największy sukces tego zawodnika to niewątpliwie tytuł mistrza świata. Andrzej Cofalik został w Chiang Mai w Tajlandii mistrzem w wadze do 83 kg. Polska miała w przeszłości wybitnych ciężarowców, w przeszłości dość odległej, bo przecież w ciągu ostatnich piętnastu lat żadnego z następców Ireneusza Palińskiego, Waldemara Baszanowskiego albo Zygmunta Smalcerza nie stać było na tytuł mistrza świata. Ostatnim Polakiem, który zdobył złoty medal mistrzostw świata w ciężarach, był przed czternastu laty Piotr Mandra. Owszem, zdarzały się srebrne i brązowe medale na imprezach najwyższej rangi, ale tego najważniejszego – złotego, nie było. Dopiero w grudniu 1998, z dalekiej Tajlandii, z miasta Chiang Mai, nadeszła wiadomość o polskim złocie na mistrzostwach, zdobytym przez 29-letniego Andrzeja Cofalika, który w dwuboju uzyskał 380 kg.”Przez lata o Andrzeju Cofaliku mówiło się, że zawodzi w najważniejszych imprezach – powiedział Zygmunt Smalcerz, były trener kadry. – A co tam Cofalik, szkoda go wysyłać za granicę – twierdzili różni. Ja od początku wierzyłem w tego chłopaka. Miał najlepszy w świecie zarzut na piersi. Doskonale radził sobie w rwaniu. Wiedziałem, że ten urodzony do ciężarów zawodnik musi kiedyś zostać mistrzem świata. Trzeba było go tylko do tego przekonać. Musiał uwierzyć w siebie. Andrzej przestał palić. Prowadził bardzo higieniczny tryb życia, a jego forma wciąż rosła.” Tym bardziej, że to złoto nie było pierwszym liczącym się sukcesem Cofalika na pomostach międzynarodowych. Ten sam zawodnik przecież z Igrzysk Olimpijskich w Atlancie przywiózł brązowy medal. Ten sam był wicemistrzem Europy i czwartym zawodnikiem mistrzostw świata 1995 roku. To są największe osiągnięcia w dotychczasowej karierze Andrzeja Cofalika. Nie jest to więc kariera imponująca, ale za to wyraźnie zwyżkująca i jeszcze nie zamknięta. Będą kolejne mistrzostwa świata, będą w 2000 roku igrzyska w Sydney… Mimo, że ostatnio nękają go kontuzje, które nie pozwalają pokazać się w najlepszym świetle należy mieć nadzieję, że wystartuje na niewątpliwie najważniejszych zawodach dla sportowca, czyli Igrzyskach Olimpijskich.
cofalik02
Andrzej Cofalik skazany był na podnoszenie ciężarów, chociaż – jak każdy prawie chłopak – pasjonował się najpierw piłką nożną. Grał na tyle dobrze, że trafił do B-klasowej drużyny Orzeł w swojej rodzinnej wiosce Palowice, leżącej parę kilometrów od drogi prowadzącej z Katowic w kierunku Cieszyna i Wisły. Kopanie piłki na poziomie klasy B nie zaspokajało jego ambicji, poza tym – to był sport zespołowy, a jego ciągnęło do popisów indywidualnych. Wybór padł na ciężary i, prawdę mówiąc, nie mogło być innego wyboru, ponieważ dźwiganiem zajmował się każdy z trzech starszych braci Andrzeja, a nawet jedna z trzech sióstr. Zaczynali Cofalikowie wyrabianie krzepy od ćwiczeń z fragmentami podkładów kolejowych i od podnoszenia wiader wypełnionych piaskiem. Z czasem w domu pojawiła się prawdziwa sztanga i nie sposób jej było nie unieść, bo stała w poprzek korytarza, skutecznie zagradzając przejście. Pierwszy na poważne treningi zapisał się najstarszy syn państwa Julii i Bolesława Cofalików – Marian, obecnie pracownik hurtowni. Po nim wkroczył na ciężarowy szlak Bogdan. Miał on podobno największy z całej czwórki talent, był najsilniejszy, ale porzucił pomost i marzenia o światowych wyczynach na rzecz stanu duchownego i pracy misjonarskiej – dziś jest na Filipinach, a przedtem nauczał słowa Bożego i… propagował ciężary na misji w Papui-Nowej Gwinei. Wytrwali przy sztandze i zostali stuprocentowymi wyczynowcami Hilary i Andrzej. Hilary trafił do kadry narodowej i to on sławił ród Cofalików na pomostach krajowych i zagranicznych, zanim wkroczył na nie przyszły mistrz świata – Andrzej. Duma rodziny, wioski Palowice, miasta Tarnowskie Góry i polskiego sportu ciężarowego. Andrzej podnoszenie ciężarów uprawia od 1982 roku (urodził się w 1968). Namówił go do tego sportu starszy brat, Hilary, który był pierwszym trenerem Andrzeja w Górniku Czerwionka był Bolesław Palichleb, a następnie brat, Hilary. W 1989 roku Andrzej zdobył tytuł mistrza Polski zawodników do 23 lat, powtarzając to osiągnięcie rok później. W następnych latach zdobywał tytuły wśród seniorów. W igrzyskach olimpijskich w Barcelonie zajął 10. miejsce. Potem przyszedł czas na większe sukcesy, o których pisałem wcześniej. Ale nadal nie ma na swoim koncie tego najważniejszego tytułu, czyli złota olimpijskiego, a zapewne jak każdy Polak – sportowiec pragnie usłyszeć Mazurek Dąbrowskiego w Sydney w roku 2000, czego mu życzymy!

Dodaj komentarz