Tom Varga – Mistrz z Arnold

Kilkadziesiąt kilometrów na południe od St. Louis znajduje się mate, niespełna trzydziestotysięczne miasteczko Arnold. Spotkać tu można widoki jakby z minionych epok: konie pasące się w porannym słońcu, łodzie płynące rzeką Meramec, oraczy pracujących na polach. Arnold to wspaniałe miasteczko. Wiem o tym dobrze, bo się tam wychowałem.

Mówi się, że świat jest mały. A oto dowód: jestem za kulisami w czasie zawodów Nationals 1992 w Orlando, kręcę się dookoła, spotykam rozmaitych ludzi, witam się, rozmawiam. Nagle z mroków sceny wynurza się młody, potężnie zbudowany blondyn o niezwykłym, szerokim uśmiechu.

-    Hej, jestem Bob Wolff – przedstawiam się, wyciągając do niego rękę.

-    Tom Varga – odpowiada chłopak.

-    Tom Varga? Skąd ja znam to nazwisko? Czy ty nie jesteś przypadkiem ten Tom Varga z Arnold? – pytam na wpół serio.

-    Jasne! – wykrzykuje ów jasnowłosy kolos – A czy ty nie jesteś przypadkiem tym Bobem Wolffem z Arnold, który wyjechał do pracy u Joe Weidera?

We własnej osobie! – zawołałem. Dalej potoczyło się już gładko.

W trakcie zawodów Nationals 1992 od momentu, gdy Varga wyszedł na scenę, było jasne, że zostanie zwycięzcą wagi średniej. Nie zrozumcie mnie źle. Miał silnej konkurencję, ale gdy przyszło co do czego, wyprzedził wszystkich. Jego masa, proporcje, symetria i sposób prezentacji Pyły najwyższej próby. Publiczność to uwielbia i on sam też.

Tom zaczął trenować w wieku lat 15. Hantle były mu potrzebne do tego, by się rozrosnąć i wzmocnić ciało do gry w futbol.

W szkole średniej wielu młodych ludzi zaraża się bakcylem kulturystyki. Ci najbardziej wytrwali kierują swoje kroki do siłowni; Również Tom znalazł dla siebie odpowiednie miejsce: do­skonal salę ćwiczeń George Turnera. Z pomocą Turnera oraz znakomitego kulturysty Clifa Koonsa Tom roz­począł treningi. Od chwili, gdy dotknął sztangi, poczuł, że jego mięśnie się rozwijają. Po trzech latach ćwiczeń Tom zapragnął spróbować szczęścia w zawo­dach. Po kilku udanych występach w miejscowych i regionalnych konkursach, odważył się wystąpić na szcze­blu krajowym. W zawodach Nationais 1990 zajął czwarte miejsce w klasie wa­gi średniej. Byt to tylko wstęp do sukce­su, po który sięgnął dwa lata później,

WŁAŚCIWE POŁĄCZENIE
Aby odnieść sukces w kulturysty­ce, trzeba umieć połączyć odpowie­dnio ćwiczenia, dietę, właściwe sto­sowanie odżywek i odpoczynek. To­mowi udało się to osiągnąć w 1992 r., co przyniosło mu natychmiastowe zwycięstwo. Okazało się, że cykl treningowy: sześć dni ćwiczeń – dzień odpoczynku, jest dla Toma najlepszy. Oznacza­ło to trening wszystkich mięśni dwa ra­zy w tygodniu i odpoczynek przez całą niedzielę. Dużą rolę w kształtowaniu stalo­wej rzeźby Toma odegrały ćwiczenia aerobowe, Po każdym treningu ćwiczył jeszcze przez godzinę na maszynie symulującej wchodzenie po scho­dach, a potem 20-30 minut pozowa­nie. Krótko mówiąc, cały trening Toma łącznie trwał 2 1/2 godziny. Przyglądanie się Tomowi podczas treningu to czysta przyjemność. Przy­wiązuje on ogromną wagę do dosko­nałości technicznej ćwiczeń, stosuje umiarkowane obciążenia i odpoczy­wa tylko po 30 s między seriami, a mi­mo to, wygląda kwitnąco. Wyniki mó­wią same za siebie. W celu rozwijania masy poza sezo­nem, Varga spożywa sześć niewielkich posiłków w ciągu dnia, mniej więcej co 2 1/2 godz., co sprawia, że jego przemiana materii uzyskuje dodatkowy efekt anaboliczny. Po zbadaniu, jakie skutki dla metabolizmu mięśniowego powoduje białko, Tom zdecydował się zmniejszyć dzienne spożycie białka do 250-275 g. Oznacza to mniej więcej 2 g na kilogram wagi ciała. Lubi najbar­dziej indycze piersi, kurczaki, chude mięso, zwłaszcza polędwicę. Tom nie daje odpoczywać kurom: zjada codziennie dwa tuziny białek! Z powodu uczulenia na laktozę, czyli ze względu na nietolerancję mleka, musi ograniczać nabiał do minimum. Tom stwierdził zresztą, że laktoza powoduje odkładanie się warstwy tłuszczu po­między skórą i mięśniami. Węglowo­dany stanowiące źródło energii Tom pozyskuje z owsianki, ryżu, makaronu, jarzyn i zbóż. Zjada bardzo niewiele owoców. Poza sezonem Tom przyjmuje wi­taminy i mikroelementy, W szczyto­wym okresie przygotowań do zawo­dów dodaje do tego jeszcze amino­kwasy, olej trójglicerydowy i L-karnitynę. Przygotowania do zawodów roz­poczyna 12-16 tygodni wcześniej, ale jeszcze 12 tygodni przed konkursem pozwala sobie na pizzę. W końcu też coś mu się od życia należy!
TO DOPIERO POCZĄTEK!
Tom bardzo dużo pije ponad 8 litrów dziennie. Twierdzi, że organizm potrzebuje wody nie tylko do normal­nego funkcjonowania, ale ułatwia również spalanie tłuszczu. Tom przez cały rok utrzymuje się w świetnej kondycji. Startując w zawo­dach, waży 75 kg, poza sezonem nie dopuszcza do wzrostu wagi powyżej 85 kg, Nie jest to zapewne wiele w po­równaniu z olbrzymami dochodzącymi do 130 kg. Ale proszę nie zapominać o tym, że Varga mierzy 160 cm. Wiele się zmieniło w życiu Toma od czasu zwycięstwa w Nationais, Stał się popularny, a jego telefon urywa się od propozycji spotkań, seminariów, pre­zentacji. Ale Tom nie narzeka. Spełniło się jego najskrytsze marzenie. Przez całe lata Tom był pod wra­żeniem takich mistrzów, jak Robby Robinson i Mohammed Makkawy, którzy zdołali przy zupełnie przeciętnych warunkach osiągnąć doskonałe wyniki i zdobyć ogromną sławę. Tom, odkąd pamięta, zawsze pragnął od­nieść w życiu jakiś sukces. Miał odwagę marzyć i dążyć do realizacji tego marzenia. Uważa, że wiele zawdzięcza swojej narzeczonej Angeli Lewis, rodzicomi przyjaciołom, którzy wytrwale wspie­rali go i zachęcali do wysiłku. Bez nich sukces nie byłby tak piękny,
Co dalej? W Nowym Yorku zawo­dy Night of the Champions. Wiele gwiazd kulturystyki tam się narodziło. Niektórzy pytają: „Czy teraz kolej na Vargę?” Czas przyniesie odpowiedź. Jedno jest pewne: mięśnie i młody wiek sprzyjają Tomowi.

Dodaj komentarz