WAKACYJNE ZAGROŻENIA

Redakcja: Panie Profesorze, idzie lato, ludzie wyjeżdżają z miasta, najchętniej do lasu albo nad wodę, gdzie mogą spotkać nas niemiłe niespodzianki. Co robić, gdy coś nas pogryzie, użądli, ukąsi?

Prof. Zdzisław Dziubek: -c Największe zagrożenie stwarzają zazwyczaj psy. Szczególnie niebezpieczne są ugryzienia w rękę. Im rana głębsza, tym większy kłopot. W jamie gębowej zwierząt domowych, szczególnie psów i kotów, znajdują się bakterie, które, gdy są wprowadzone do rany w czasie ugryzienia, w 20-30 procentach powodują powstanie procesu ropnego. W taką ranę mogą też wniknąć zarazki tężca.

R: Co należy robić w takich przypadkach?

-    Ranę należy obmyć pod ciepłą bieżącą wodą, zdezynfekować wodą utlenioną, spirytusem salicylowym lub jodyną. Jeżeli rana jest powierzchowna, to wystarczy. Rana głębsza wymaga już kontaktu z lekarzem. W zależności od warunków, w jakich zdarzyło się pogryzienie, należy też liczyć się z zakażeniem tężcem i wścieklizną.

R:. Czy można w jakiś sposób przewidzieć groźbę wystąpienia tężca?

-    Jeżeli przebyło się szczepienia prze-ciwtężcowe w wieku 6, 14 i 19 lat, wystarcza wówczas podanie jednorazowe szczepionki zwykłej. Gdy rany są głębokie, trzeba zastosować antybiotyk. Aby bakteria (laseczka) tężca wytworzyła jad zakażający organizm człowieka, potrzebne jest wytworzenie się tak zwanych warunków beztlenowych w ranie. Następuje to wtedy, gdy do rany równocześnie wtargną drobnoustroje tlenowe zużywające tlen do swojego rozwoju. Okres wylęgania tężca jest różny – od kilku dni do kilkunastu tygodni. Na ogól im dłuższy okres wylęgania, tym łagodniejszy przebieg choroby. Pierwszym charakterystycznym objawem jest wzmożone napięcie mięśni szczęki, tzw. szczękościsk. Potem dochodzi wzmożone napięcie innych grup mięśniowych aż do utrudnienia oddychania. Niestety, śmiertelność wynosi 30 procent, więc lepiej nie ryzykować i – jeżeli ostatnie szczepienie przeciwtężcowe dokonano u pacjenta ponad osiem lat temu – zgłosić się na nowe szczepienie zaraz po zranieniu.

R: Od czasu do czasu słyszy się o lokalnych ogniskach wścieklizny. Czy konieczne są szczepienia po każdym ugryzieniu?

-    Gdy pogryzie nas pies, obserwujemy go. Jeżeli w ciągu 10 dni pies żyje, oznacza to, że nie był zarażony. Samo świadectwo szczepienia nie stanowi gwarancji. Jeżeli pogryzł nas pies obcy, trudny do odnalezienia, zgłaszamy się na szczepienia. Zachorowanie na wściekliznę zawsze kończy się śmiercią. Nie warto zatem bać się zastrzyków przeciw wściekliźnie. Dzisiaj to już nie boli. Kiedyś faktycznie stosowano bolesne zastrzyki, wytworzone z mózgu królika i dawano codziennie przez dwa tygodnie. teraz wstrzyknięć jest pięć w kilkudniowych odstępach. A nawet zanosi się na to, że będą tylko dwa wstrzyknięcia.

R: A co z kotami? Ich także należy się obawiać?

-    Kot domowy może nam prędzej za-fuhaować chorobę kociego pazura. Przyczyną jest zwykłe zadrapanie. Po 7-10 dniach powiększają się węzły chłonne w zgięciu łokciowym lub w dole pachowym zawsze po tej stronie ciała, po której jest ślad zadrapania. Mamy wtedy złe samopoczucie, gorączkę, brak apetytu. Sytuację rozwiązuje dopiero antybiotyk. R: Czy filmy katastroficzne o agresywnych pszczołach to prawda, czy też wymysł scenarzystów?

-    W roku 1956 sprowadzono z Afryki do Brazylii gatunek miodnych pszczół. W niedługim czasie rozprzestrzeniły się one do Ameryki Północnej. Atakowały ludzi całymi chmarami. Wiele osób zmarło. Jad wprowadzany przez pszczoły wywołuje zwykle odczyn miejscowy, ale u niektórych osób odczyn alergiczny, już znacznie groźniejszy. Nawet nasze pszczoły, jeżeli jest ich kilkadziesiąt, mogą spowodować ciężkie objawy chorobowe u osoby użądlonej, a jednoczesne użądlenia przez pięćset pszczół są dla człowieka śmiertelne.

R: Na szczęście takie gromady pszczół wolą wyżywać się na kwiatach niż na ludziach. Jeżeli jednak mamy pecha, co należy robić?

-    Trzeba usunąć żądło. Gdy pszczoła użądli w język, dać do ssania lód albo zimne napoje, co zapobiegnie szybkiemu narastaniu obrzęku i złagodzT ból. Skutecznie działa smarowanie maścią z hydrokortizonem, kompres z amoniaku, a nawet natarcie pokrojoną cebulą lub umytym korzeniem pietruszki. Jeżeli jednak użądlenia są mnogie, należy zażyć Clemastinum (lek bardzo tani, dostępny w każdej aptece pod postacią tabletek lub syropu). Gdy w okolicy gromadzą się pszczoły, lepiej jest unikać kosmetyków, perfum, lakierów do włosów, bo one przyciągają te owady. Ubrania powinny mieć ciemny kolor. Najgroźniejszy jest jednak wstrząs anafilaktyczny, podobny do efektu uczulenia na penicylinę. Mamy wtedy pokrzywkę, bąble, obrzęki, skurcz oskrzeli, trudności w oddychaniu, zapaść. Objawy te zdarzają się jednak tylko u alergików. Trzeba wtedy jak najszybciej jechać do szpitala.

R: Czy inne owady żądlące bywają

bardziej groźne niż pszczoły?

-    Trzmiele nie atakują, chyba że są przydepnięte lub złapane. Osy mają żądło nie wyposażone w groty jak u pszczół, więc nie takie żądło nie pozostaje w skórze, mogą żądlić wielokrotnie. Osy są bardziej natrętne, ale ich użądlenia są mniej groźne niż użądlenia pszczół. Szerszenie budzą powszechny strach, ale żądlą tylko w obronie swoich gniazd. Ich ukąszenia są bolesne, ale nie należą do najgroźniejszych. Osobnym problemem są komary, spośród których niebezpieczny był widliszek roznoszący malarię, ale tylko do roku 1963. Od tamtej pory w Polsce nie występuje. Wszystkie te ukłucia lub użądlenia wymagają podobnego traktowania jak użądlenia pszczół. A wiąc maść hydrokortyzono-wa ewentualnie Clemastinum.

R: Nie mówiliśmy dotąd o najgroźniejszym z owadów, o kleszczu…

-    To jest rzeczywiście problem. Kleszcz może wywołać boreliozę albo kleszczowe zapalenie mózgu. Na szczęście nie było dotychczas epidemii, ale w roku 1993 odnotowano nagły 50-krot-ny wzrost zachorowań, głównie w Polsce północno-wschodniej. Gdy po usunięciu kleszcza robi się rumień o średnicy 5 cm, należy zgłosić się do lekarza, który zaordynuje leczenie antybiotykami. Nagła gorączka z dreszczami i bólami głowy, nierzadko plamisto-grudkowa wysypka, bóle brzucha, wymioty i biegunka to objawy boreliozy, które rozprzestrzeniają się później na inne organy. lepiej do tego nie dopuścić. Oczywiście nie należy ulegać panice, bo takich zakażeń jest stosunkowo mało. Jednak zawsze po powrocie z lasu trzeba skontrolować dokładnie całe ciało. Kleszcz wcale nie od razu wkręca się pod skórę i rakmra Mamy kilka lub kilkanaście godzin czasu na wykrycie agresora. Nie usuwa się go ani masłem, ani spirytusem, tylko igłą od strzykawki, wyjałowioną, wkłuwając jej koniec w skórę tuż poniżej główki, krańcem skośnie ściętym należy wypchać jego główkę. Rankę należy natychmias\t zdezynfekować wodą utlenioną lub spirytusem. Tak więc należy przed pójściem do lasu zakupić w aptece kilka igieł, najlepiej „siódemek”, bo są one względnie cienkie i mieć je w razie potrzeby pod ręką. Jeżeli jednak doszło do mnogiego pokąsania przez kleszcze, może zachodzić potrzeba podania immunoglobuliny przeciwko tej chorobie. Taki preparat zawiera gotowe przeciwciała unieczyn-niające i uniemożliwiające namnażanie się wirusa w ustroju, ale tylko wówczas, gdy od ukąszenia przez kleszcza nie upłynęło więcej niż cztery doby. Warto też pamiętać o tym, że największa aktywność kleszczy przypada na kwiecień i maj, a później na wrzesień i październik.

R: Czasami może ukąsić nas żmija. Jak postępować w takim przypadku?

-    Pokąsanego należy przede wszystkim uspokoić i założyć szeroką opaskę powyżej miejsca ukąszenia. Chodzi o to, aby zahamować odpływ krwi żylnej, a zarazem nie utrudniać przepływu tętniczego. Kończyna powinna zostać unieruchomiona, bo wtedy mamy zmniejszone wchłanianie się jadu. Nie nacinamy ranki i nie wysysamy jadu, bo narażamy chorego na dodatkowe komplikacje. Im szersza rana, tym większa możliwość szybszego wchłaniania się jadu. Jeżeli w czasie transportu do szpitala kończyna będzie siniała i puchła poniżej opaski, trzeba ją na chwilę poluzować i potem znowu założyć jak przedtem. Ukąszenie żmii w Polsce nie grozi śmiertelnym powikłaniem (chyba że żmija trafi na alergika), ciężkość przebiegu zatrucia zależy też od dawki toksyny przypadającej na wielkość masy ciała pokąsanego. Dlatego też pokąsane dziecko jest o wiele bardziej narażone na komplikacje zdrowotne niż dorosły.

R: Z badań przeprowadzanych na wsi przez epidemiologów wynika, że wiele studni jest skażonych drobnoustrojami. W jaki sposób ustrzec się groźnych chorób, których źródło znajduje się w wodzie?

-    Przede wszystkim nie wolno pić wody nieprzegotowanej, nie wolno też jeść brudnymi rękami. W przeciwnym razie możemy doprowadzić do zakażenia pasożytami, chociażby glistnicą lub giardiozą. Akurat na te choroby mamy dobre leki, ale zanim się wyleczymy, zdążymy zarazić całą rodzinę. A objawy tych chorób są bardzo różne i bez badania laboratoryjnego trudno je wykryć. Przestrzegałbym też potencjalnych lub „przypadkowych” kłusowników przed jedzeniem mięsa dzika, które nie zostało najpierw poddane kontroli mikroskopowej. Mięso to często obfituje w trychiny, a to już może wymagać nieco dłuższego leczenia. Kiedyś trychinoza była chorobą myśliwych, którzy piekli dzika przy ognisku, dziś bywa ona chorobą kłusowników, którzy ze zrozumiałych względów boją się oddać mięso do kontroli i narażają się na zarażenie.

R: Czy są jakieś ogólne warunki lub cechy charakterystyczne u ludzi, które sprawiają, że jeden człowiek przechodzi chorobę intensywnie, a drugi znacznie łagodniej?

-    Oczywiście. O tym decyduje odporność genetyczna, a także wiek, przebyte choroby, stan odżywienia oraz stan emocjonalny człowieka. Jeżeli zatem mówiłem o konieczności uspokajania chorego, to właśnie dlatego, że spokój zwiększa jego szanse do walki z chorobą.

R: Dziękuję Panu Profesorowi za rozmowę.

Dodaj komentarz