XVII MISTRZOSTWA POLSKI W KULTURYSTYCE – Sosnowiec 1993

Zawody odbywały się w Hali Sportowej przy ul. Żeromskiego. Jest to obiekt zaprojektowany dla gier zespołowych, toteż organizatorzy – MOSiR Sosnowiec – wykonali ogromną pracę, aby przystosować halę dla potrzeb zawodów kulturystycznych. Obejmowało to zasłonięcie czarną folią wszystkich okien oraz budowę od podstaw całej sceny i systemu oświetlenia. Najwięcej problemów było z oświetleniem, które pomimo wielu wysiłków dorównywało standardem obiektom teatralnym czy kongresowym. Natomiast obrzeża sceny były wspaniale udekorowane sztuczną roślinnością, co bardzo podniosło estetykę widowiska.
Eliminacje i półfinały rozgrywano całą sobotę. 3 kwietnia. W półfinałach wprowadzono jedną nowość, uchwaloną w zeszłym roku na Kongresie IFBB w Grazu. Otóż na zakończenie półfinałów w każdej kategorii wagowej zawodnicy wykonywali w grapach pięcioosobowych jednominutową dogrywkę. Ma to pomoc sędziom w ostatecznym uszeregowaniu półfinałowej piętnastki.
Przed niedzielnymi finałami grono startujących pomniejszyło się niestety o czterech zawodników. Badania próbek moczu, pobranych od zawodników i zawodniczek podczas weryfikacji w piątek wieczorem, w czterech przypadkach dały wynik pozytywny. Paweł Pawłowicz (kat. 65 kg), Andrzej Saja (kat. 80 kg), Eugeniusz Duda (kat. 90 kg) i Waldemar Nol (kat. pow. 90 kg) nie wystąpili w finałach. Zawodnicy ci w półfinałach zajmowali niestety, czołowe lokaty w swoich kategoriach. Zawodnikom przysługuje prawo zlecenia wykonania badań próbek B, a ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną na najbliższym posiedzeniu Prezydium PZKiTS.
KATEGORIA KOGUCIA (do 65 kg) Weteran tryumfuje!
Spośród dziewięciu zawodników sklasyfikowanych w tej kategorii już podczas prezentacji wyróżniał się 43-letni Jan WYDUCH (“Hades” Mikołów). Ostatnio wziął on udział w mistrzostwach Polski w 1980 r. w Pile, na których wywalczył piątą lokatę. Twierdzi, że w tym roku udało mu się osiągnąć życiową formę. Ważąc 64,2 kg, zaprezentował absolutnie najlepszą jakość umięśnienia wśród“kogutów”. Przewyższał wszystkich ogólną gęstością, definicją i rzeźbą mięśni. Analizując jego sylwetkę, trudno jest doszukać się słabych punktów. Mięśnie piersiowe i naramienne miał ładnie poprążkowane. Talia była imponująco dopracowana z całą masą szczegółów. Dobra separacja w obrębie ud, wyraźnie zarysowane mięśnie dwugłowe oraz kształtna łydka dopełniały obraz całości. Może nieco większa masa ud i lepiej dopracowany obszar grzbietu mogłyby jeszcze podnieść walory jego sylwetki. Na co dzień pracuje jako prezes i instruktor w klubie “Hades”. Z jego bezapelacyjnego sukcesu z pewnością cieszyli się żona i dwoje dzieci.
Srebrny medal wywalczył Piotr SZYMCZAK (niezrzeszony, Radomsko). Pokazał on kształtną sylwetkę o dobrych proporcjach i szeroko rozpostartych mięśniach najszerszych grzbietu. Szczególnie imponował grubymi i wypukłymi mięśniami brzucha oraz ładnie rozwiniętymi mięśniami ud. Wyglądał jednak trochę za smukło, ale gdy poprawi ogólną masę, z pewnością przejdzie do wyższej kategorii.
Z brązowym medalem wyjechał z Sosnowca Mirosław ŁOPATECKI – kolejny reprezentant klubu “Hades” Mikołów. Ten jasny blondyn o korzystnych ogólnych proporcjach miał dobrej jakości umięśnienie, mógłby jednak jeszcze nieco powiększyć ogólną masę i pogrubić mięśnie.
Na brak masy nie może narzekać zdobywca 4 miejsca Grzegorz MRÓZ z “Body Club” Katowice. W moim odczuciu ma on wybitne predyspozycje na kulturystę najwyższej klasy. Wzrostem i proporcjami przypomina słynnego Ukraińca Otrocha. Do niedawna uprawiał trójbój siłowy. Do kulturystyki przeniósł się za namową duetu trenerskiego Krystyna Broda – Norbert Doktorczyk. Ma 22 lata i z pewnością wiele sukcesów przed sobą. Niestety, aktualnie jest bezrobotny.
Piątą lokatę zdobył Jarosław PALMOWSKI (“Tęcza” Kielce), łączący starty w kulturystyce i trójboju siłowym, a szósty był Piotr GRĘBOWSKI (LKS Sandomierz) -młody, niski zawodnik o bardzo dobrych układach szkieletowych.
KATEGORIA LEKKA (do 70 kg) Trudności z wytypowaniem mistrza!
Na liście startowej tej kategorii znalazło się 16 zawodników i wszyscy zostali dopuszczeni do półfinału. Poziom był bardzo wyrównany, co zaowocowało największą liczbą porównań spośród wszystkich kategorii. Pomimo tego, w półfinale aż czterech zawodników dostawało “jedynki” u sędziów. Najlepsze noty uzyskiwał przez cały czas Mieczysław NOWACKI (TKKF “Efekt” Toruń) i on też zdobył złoty medal. Mając 30 lat, wystartował po raz piąty w mistrzostwach Polski (w roku ubiegłym był brązowym medalistą). W Sosnowcu ważył 68,8 kg i jeśli miałby wykorzystać ten rezerwowy 1 kg masy, to powinien przeznaczyć go na powiększenie mięśni ud. Tym razem tak się złożyło, że wszyscy medaliści mieli nieco słabiej rozbudowane nogi w stosunku do górnej połowy ciała. Nowacki jednak pokazał dobrą separację i definicję mięśni ud. Ogólną jakość mięśni miał nienaganną. Imponował wysoką klatką piersiową, dopracowanymi mięśniami naramiennymi i wypukłościami w obrębie górnego odcinka grzbietu. Jestem pewien, że po tym sukcesie jego żona będzie przychylniej patrzyła na sportową karierę męża, który z zawodu jest technologiem żywienia, co w tym sporcie nie jest faktem bez znaczenia.
Srebrny medal wywalczył Paweł JASIŃSKI (“Magie Gym” Stargard Szczeciński), kolejny weteran polskich scen kulturystycznych. Był to już jego szósty występ w mistrzostwach Polski, ale od 1988 roku miał przerwę w startach, związaną z dolegliwościami stawów kolanowych. Ważąc 70 kg, zaprezentował dobrą formę, chociaż twierdzi, że miewał już lepszą. Przyciągał wzrok szeroko rozciągającymi się mięśniami najszerszymi grzbietu, tworzącymi kształt litery “V”, masywnymi ramionami i klatką piersiową.
Trzecie miejsce zajął Bogdan WRÓBEL (“Agro-Kociewie” Starogard) i jak na debiut w mistrzostwach Polski jest to ogromnym sukcesem. Zawodnik ma ładne ogólne proporcje i jest masywnie umięśniony, ze szczególnie wyróżniającymi się mięśniami ramion i klatki piersiowej. Pozował jeszcze trochę nerwowo, ale debiut ma swoje prawa. Jeśli poprawi mięśnie nóg, może być groźny dla najlepszych.
Na czwartym miejscu znalazł się kolejny młody, utalentowany zawodnik – Leszek SOKOŁOWSKI (LKS Sandomierz). Zwracał uwagę zgrabną sylwetką, gęstością mięśni i niezłą separacją. Pokazał masywne ramiona i klatkę piersiową. Słabsze jego punkty to mięśnie proste brzucha i mięśnie ud.
Na piątym miejscu zakończył zawody utytułowany Jerzy WIŚNIEWSKI (niezrzeszony, Głogów), który był już mistrzem kraju w kategorii koguciej. Obecnie przeszedł do kategorii wyższej, prezentując umięśnienie dużo masywniejsze – ale jeszcze nie dopracowane od strony jakościowej. Listę finalistów zamyka doświadczony Bogdan NOWAKOWSKI (TKKF “Grunwald” Olsztynek), ubiegłoroczny wicemistrz Polski w kategorii koguciej. Jest to kulturysta o wyjątkowo szerokich barkach, z dobrze rozwiniętymi mięśniami grzbietu i nara-miennymi.
KATEGORIA ŚREDNIA (do 80 kg) „One man show”
Niekwestionowanym zwycięzcą tej najliczniej obsadzonej (31 zawodników) kategorii został Robert KURZAWA (“HES” Wrocław), uzyskując u sędziów same “jedynki”, za wyjątkiem jednej “dwójki”, która przytrafiła mu się w półfinale. Mając 31 lat, skromny sympatyczny urzędnik Towarzystwa Ubezpieczeniowego “Com-pensa”, robi błyskawiczną karierę w kulturystyce. Po ciężko wywalczonym (po wyrównanej batalii z Cugierem i Maszewskim), zeszłorocznym tytule mistrza kraju, wygrał pewnie “Puchar Polski” w Kwidzynie i poznał smak wielkiej kulturystyki na mistrzostwach świata w Grazu. Po solidnym przepracowaniu okresu zimowego zdecydowanie poprawił swoje umięśnienie i w Sosnowcu zaprezentował życiową formę, nie dając rywalom żadnych szans. Ważąc 78 kg, pokazał bardzo proporcjonalną sylwetkę i masywne, kształtne umięśnienie. Wspaniale wyglądały jego ramiona, mięśnie naramienne. najszersze grzbietu oraz mięsień czworoboczny. Można było mieć pewne zastrzeżenia co do rzeźby, szczególnie mięśni czworogłowych ud, ale Robert szczyt formy chciał osiągnąć tydzień później, na mistrzostwach Europy. W kuluarowych rozmowach w Sosnowcu marzyło mu się wejście do półfinału w Budapeszcie. (Plan ten wykonał z nawiązką, zajmując świetne 8 miejsce w swoim pierwszym starcie w kontynentalnym czempionacie! Kurzawa ma o tyle komfortową sytuację, że nie gnębi go problem wyboru kategorii wagowej. Kategoria średnia jest dla niego docelową  a jeśli wykorzysta pozostające mu w rezerwie dwa kilogramy su­chej masy mięśniowej, będzie zawodnikiem światowego formatu.
Za jego plecami zaciętą walkę o srebrny medal toczyli: Józef Nowakowski i Zdzisław Szymański, kończąc półfinał z jednopunktową różnicą. Pokazy finałowe zdecydowały o tym, że wicemistrzem Polski został Zdzisław SZYMAŃSKI (TKKF “Leszczynko” Leszno), debiutujący w tej kategorii. Po zeszłorocznym paśmie sukcesów w kategorii lekkiej (mistrzostwa kraju, zwycięstwo w “Pucharze Polski”) .Szymański pojechał na mistrzostwa świata do Grazu i na własne oczy zobaczył, że … nie ma czego szukać w tej kategorii. Ważąc 70 kg, nadal wyglądał smukło na tle innych zawodników. Wyciągnął z tego jedyny słuszny wniosek: jego docelową kategorią musi być średnia. W Sosnowcu ważył 74 kg i już wyglądał znacznie korzystniej! Mimo intensywnego cyklu rozbudowy masy mięśniowej, pokazał dobrą separację mięśni, dopracowaną talię, masywne ramiona i przedramiona. Z pewnością musi teraz położyć nacisk na rozbudowę mięśni ud, co ogromnie podniesie walory całej jego sylwetki.

Brązowy medal przypadł Józefowi NOWAKOWSKIEMU (TKKF “Grunwald” Olsztynek), co jest dużym postępem w porównaniu z ubiegłoroczną szóstą lokatą. Jak zawsze jego górna połowa ciała była o klasę lepsza od nóg, ale kiedy ma on rozwinąć umięśnienie nóg, jeśli startuje prawie na wszystkich większych zawodach w kraju?

Czwartym zawodnikiem mistrzostw został Krzysztof WOJTAL (TKKF “Zjednoczeni” Bydgoszcz), młody, masywnie umięśniony kulturysta, o predyspozycjach na mistrza, ale chyba w kategorii półciężkiej.

Na piątym miejscu uplasował się Adam BARTNIK (OCS “Jacek” Kołobrzeg), wszechstronnie umięśniony zawodnik o dobrych ogólnych proporcjach, ale z widocznym brakiem formy, jeśli chodzi o jakość i rzeźbę umięśnienia.

Szóstą lokatę zajął doświadczony Andrzej KACZMAREK (TKKF “Goliat” Głogów), który regularnie plasuje się w granicach 4-6 miejsca i nie może jakoś przebić się do strefy medalowej.

KATEGORIA PÓŁCIĘŻKA (do 90 kg) Ach, gdzie te chłopy?

Kategoria półciężka przez lata była polską specjalnością, głównie za sprawą sukcesów Mirosława Daszkiewicza, a od niedawna także Pawła Brzózki. W tym roku wystartowało w niej tylko trzynastu zawodników i była to chyba najsłabsza kategoria w całych mistrzostwach.
O prymat rywalizowali: Grzegorz Gałęzowski, do niedawna zawodnik kategorii średniej, oraz powracający do startów po dwuletniej przerwie – Włodzimierz Sabat. Wygrał tę kategorię 27-letni Grzegorz GAŁĘZOWSKI (“HES” Wrocław), ale z werdyktem tym nie mogła się długo pogodzić znaczna część widowni. Trzeba przyznać, że sędziowie mieli trudny wybór, a “jedynki” dostawało aż czterech zawodników. Ważący 85 kg Gałęzowski znajduje się w intensywnym cyklu rozbudowy masy mięśniowej, toteż pokazał masywne umięśnienie (szczególnie ramion, barków i ud) i dobre proporcje ogólne przy brakach w gęstości, separacji i definicji mięśni. Ale obrana przez niego droga jest absolutnie słuszna i już teraz było wyraźnie widać, jak korzystne zmiany zaszły w jego sylwetce po przejściu do wyższej kategorii wagowej.
Srebrny medal dorzucił do swojej bogatej kolekcji 32-letni Włodzimierz SABAT (TKKF “Piast” Jawor), który chyba posiada już wszystkie możliwe do zdobycia trofea kulturystyczne w Polsce. Włodek, po poślubieniu
wyczynowej kulturystki – Małgorzaty Król, miał dwuletnią przerwę w startach, związaną z przyjściem na świat córeczki Marty. Przed kilkoma miesiącami wznowił treningi. W Sosnowcu ważył 88 kg i tradycyjnie
już prezentował dobrą rzeźbę (mięśnie naramienne, ramiona, talia), nie udało mu się jednak jeszcze doprowadzić umięśnienia nóg do tej fantastycznej jakości, jaką miał w latach 1989-91. Inny panel sędziowski, oceniający kategorię open, umieścił Sabata przed Gałęzowskim, toteż on właśnie pojechał na mistrzostwa Europy do Budapesztu, nie odnosząc tam jednak żadnych sukcesów.
Podczas gdy sędziowie głowili się nad kolejnością medalistów, wielki faworyt tej kategorii siedział na trybunach, a wyglądem swojej twarzy bardzo przypominał Vince Taylora z Mr. Olimpia ’92 z czarną opaską na oku. Jednak choroba Dariusza Prałata okazała się być dużo groźniejsza niż mechaniczne podrażnienie oka Taylora. Wirusowe zapalenie oka zmusiło Prałata do przerwania treningów na kilka tygodni przed zawodami i wykluczyło możliwość startu w mistrzostwach Polski. Szkoda, bo z tego, co mi wiadomo, zawodnik był w rewelacyjnej formie.
Brązowym medalistą został Łukasz KAZIMIERCZAK (SBB Kraków), wszechstronnie i symetrycznie umięśniony, z dobrymi proporcjami szkieletowymi. Brakowało mu jeszcze tej szczytowej jakości i gęstości umięśnienia, ale z pewnością ma przed sobą ciekawą przyszłość w kulturystyce.

Dodaj komentarz